maj 3

Na moście w pewnym miasteczku

Najgorzej jak się miał zatrzymać. Tak. Albo, jak mu przerwali. Nie ma nic gorszego, jak wybić kogoś z rytmu. Szedł z książka w ręce, szukał ulic, po których przechadzał się jego ulubiony bohater, gdy nagle zadzwonił telefon. To była ona. Tak długo jej nie widział. Rozstali się kilka lat temu, bo mu się najzwyczajniej w świecie znudziła i miasto mu się znudziło. On lubił jeździć, ona stała w miejscu, punkty różnych wydarzeń mnożyły się w jednym mieście, a on czuł, że jego życie to nieustanna wędrówka, taka kolej, ciągła chęć dążenia do celu dalej i dalej, by coś jeszcze w życiu zobaczyć, osiągnąć. I pojechał, ona została. Teraz ja widzi i wie, że nie jest tą z przeszłości, że czas zrobił swoje. Potrzebowała go po prostu więcej na to, żeby zrozumieć to, co on zrozumiał wtedy. On patrzył, trudno było uwierzyć. Wyglądała tak inaczej, jakoś bardziej zdecydowanie, ale i tajemniczo. Stała i patrzyła w dal, zamyślona. Nie miał pojęcia, co robić, ale wpatrywał się w nią, tak jak ona w to, czego on nie widział. A dzień był pochmurny, ona stała na pomoście. Nic szczególnego, on widział tylko morze, ona całe swoje życie.

Rzeka w mieście

To jak patologia na miarę Lolity, gdy widzisz tylko tę jedną lub tego jednego. A czasem to złudzenie, ta pasja. Widzisz jeden punkt długi czas, tylko ten jeden, a potem się okazuje, jak bardzo jest Ci obcy i chłodny. Teraz ona była, jak on wcześniej, zimna, jak kamień, który podniosła z ziemi i podała mu do ręki. On oczywiście nie mógł się niczego domyślić. Newa szumiała, wiatr wiał, było zimno, za chwilę mosty z powrotem się zamkną. On stoi i wpatruje się w kamień, po chwili się odwraca, ale jej już nie ma. Chyba nic nie rozumie nadal i długo nie zrozumie, że powinien zostać właśnie tu, właśnie w Wenecji Północy, wśród zatłoczonego dniem Newskiego Prospektu, i ciągle przekrzykujących się w ofertach kapitanach stateczków w sprzedaży rejsów. Teraz myśli, że czas ruszyć dalej, więc pakuje się kilka dni po tym dziwnym spacerze. Jak zwykle idzie na pociąg, bo pociąg ma duszę, w nim dużo ludzi, a każdy ma swą historię i osobowość. Nic nie stoi na przeszkodzie, by jego życie toczyło się według wcześniejszego schematu, choć on ciągle wierzy, że nie jest komercyjny, potencjalny, zwykły. Pociąg rusza, a on zaczyna kolejną rozmowę z nieznajomym.