Moskwa jest największym miastem Europy. W granicach administracyjnych liczy prawie 11 milionów mieszkańców, natomiast jako aglomeracja- 14. Niektórzy demografowie uważają, że ludność Moskwy może przekroczyć 15 milionów w mieście i nawet 25 w aglomeracji. Tak duże rozbieżności biorą się z faktu, że Rosjanie nie poddają się spisom powszechnym, natomiast niechętnie też meldują się, aby uniknąć płacenia podatków. Z pewnością Moskwa jest największym miastem Europy, jednak pytanie brzmi, jak bardzo dużym.
Jest to także jedno z tych miast europejskich, gdzie najwyraźniejsze są różnice w poziomie życia między bogatymi i biednymi. W Moskwie obok prywatnych pałaców ludzie umierają z zimna i nikogo to nie dziwi. Uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne ukształtowały Moskwę w toku wieluset lat ewolucji.
Moskwa jest centrum administracyjnym Federacji Rosyjskiej. Mieszczą się tu siedziby wszystkich organów władzy państwowej. Jest to także jedno z najważniejszych ekonomicznie miast na świecie. Dowodem tego może być choćby fakt, że to właśnie w Moskwie mieszka najwięcej miliarderów (79 osób). Największy jest także ich łączny majątek, a od drugiego na liście Nowego Jorku dzieli Moskwę przepaść. Administracyjną ciekawostką jest fakt, że Moskwa jest uznawana za osobny podmiot administracyjny, ale jednocześnie jest stolicą okręgu moskiewskiego, do którego nie należy.
Moskwa średnio raz na trzy lata targana jest katastrofami lub zamachami terrorystycznymi. Jest to miasto gdzie także przestępczość zwykła utrzymuje się od lat na wysokim poziomie i jedynie wykroczenia o charakterze politycznym ścigane są z całą surowością prawa.
Centrum finansowe Moskwy architektonicznie i kulturowo kreowane jest w zgodzie z najwyższymi zachodnimi standardami jako swego rodzaju wizytówka, którą Rosja pokazuje zagranicznym inwestorom. Jednak daleko idące zmiany zachodzą też w dzielnicach mieszkalnych, gdzie burzy się obecnie bloki mieszkalne i w ich miejscu stawia nowoczesne architektonicznie nieruchomości. Jednak przy tym często burzy się też obiekty zabytkowe, a niektóre z nowo powstających budynków, delikatnie mówiąc, niezbyt dobrze pasują do pozostałych. Istnieje również, choć oficjalnie jeszcze nie jest wdrożony, projekt wysiedlenia uboższych mieszkańców poza granice administracyjne Moskwy, a nawet poza aglomerację moskiewską.
W stronę Newy
To był labirynt. Ulice Petersburga są niekończącą się pajęczyną. Szedł wzdłuż wybrzeża za nią. Zbliżał się już wieczór. Z jednej strony mijali go jacyś wariaci jeżdżący na hulajnogach, z innej napakowani Ruscy, ze złotymi łańcuchami na szyi i blondynkami obok w panterkowych kożuszkach w środku lata. A ona była inna, normalna. Miała delikatną lnianą sukienkę, skórzaną brązową torebkę, która wyglądała jak po babci, rude rozczochrane, kręcone włosy i baletki białe na stopach. Jakaś bardziej lekka i wyzwolona niż wtedy. I ten paradoks zdecydowana, ale i lekka zarazem go przyciągały, więc szedł, choć nie miał pojęcia dokąd i dlaczego. Są kobiety, które przyciągają bez powodu. Ktoś powiedział mu kiedyś, że tajemnica to jest sedno tajemniczego wdzięku i dokładnie o tym się przekonał teraz, stąpając po jej śladach. Ale ona tego nie wiedziała, myślała, że nie może nikt jej śledzić, bo ona już na nic nie czeka. Szła bezradnie i to była ta tajemnica. W niej była rezygnacja, ale pełna złudnej nadziei, że za sto lat coś się zmieni, że wody Petersburga przestaną dopełniać jej łzy.
Serce miasta
Władimir Sorokin pisał w Moskwie, że każde miasto ma swoje serce, które można zdobyć. Serca jednych miast oddają się jak kobieta, raz szybko, innym razem wolniej, a serce samej stolicy Rosji, jest dla każdego inne. Nie można go poznać w określonym czasie tak samo. Dla mnie to Patriarsze Prudy i stacja metra Barrikadnaja z nieopodal położonym parkiem i kolejnym „Pałacem Kultury”, w którym nakręcono znakomity sowiecki film Moskwa nie wierzy łzom, a w tytule co bystrzejsi ujrzą frazeologizm z epoki tatarskiej. Moskwa to dla mnie pierwszy stres związany z pracą, gdy siedzę i myślę co przyniesie jutrzejszy dzień w nowym obcym otoczeniu nie w ojczyźnie. Moskwa to pierwsze wrażenie w metrze, ten wiatr, który przyprawia mnie o dreszcze za każdym razem tak samo, gdy zbliża się lokomotywa z resztą wagonów i ten tłum na Kijewskiej. Moskwa to marzenie, na które czekałam, choć nie było mi dane od razu i, gdy doszło do jego spełnienia, zauważyłam swoje szczęście, na miejscu, z którego wyruszałam. Tak trudno było wyjechać, a potem to szczęście okazało się złudne. I w takim momencie zdałam sobie sprawę z mojego prawdziwego szczęścia, jakim była Moskwa. Ona jest w moim życiu do końca, jedyna i niepowtarzalna i przestraszona… jak ja na początku.

